-
Bezgłowe ciała
Patrząc na innego, mamy ochotę obedrzeć go ze wszystkich warstw ochronnych, zajrzeć mu pod skórę. Byłby to graniczny ekwiwalent autorefleksji; widząc wnętrzności drugiego, ujrzelibyśmy wreszcie realne, śmiertelne składowe istnienia -to, co w nas się psuje, co w nas, nieustannie niszczejąc i korodując, działa z wyobcowującą, mechaniczną precyzją. Paranoiczna konstytucja naszych alienujących identyfikacji każe nam zwątpić…
-
Nieskończone pożegnane
Ktoś, o kim myśleliśmy, że umarł samotnie dawno, dawno temu, jest zarazem tym, kogo poszukujemy w nieskończonym, zapętlonym, śnie. Ów sen jest snem wewnątrz snu, obrazem odbitym w pustym oku bez osoby, albo w gościnnym spojrzeniu bez oka. Najbardziej dręczące są sny, w których usilnie poszukujemy czegoś, czego nie sposób znaleźć, albo co już dawno…