-
Pod lodem
dla Gerdy Wszyscy znamy opowieść o Królowej Śniegu, bowiem już jako dzieci doznaliśmy posmaku utraty. Tym, o czym baśń milczy (każda prawdziwa baśń jest sumą przemilczeń i wycofań, labiryntem pozornych wyjaśnień i paradoksalnych point) jest życie Kaja i Gerdy tuż po tym, jak serce chłopca opuścił lód. Czy za progiem pałacu Królowej nie czeka fundamentalna…
-
Replikant, czyli ten, który za mnie czuje
Po co robić z obcego/ innego jedyny prawdziwie etyczny podmiot w filmie? Wszak pamiętacie piękny monolog Roya z „Łowcy androidów” Ridleya Scotta, pełen niespotykanej wzniosłości i podkręcającego estetykę obrazu patosu, do którego nawet nawiązywał w swoim słynnym ostatnim felietonie Tomasz Beksiński? Chodzi o odpowiedź na pytanie: do kogo ten monolog, który na poziomie spójności świata…
-
Bezgłowe ciała
Patrząc na innego, mamy ochotę obedrzeć go ze wszystkich warstw ochronnych, zajrzeć mu pod skórę. Byłby to graniczny ekwiwalent autorefleksji; widząc wnętrzności drugiego, ujrzelibyśmy wreszcie realne, śmiertelne składowe istnienia -to, co w nas się psuje, co w nas, nieustannie niszczejąc i korodując, działa z wyobcowującą, mechaniczną precyzją. Paranoiczna konstytucja naszych alienujących identyfikacji każe nam zwątpić…
-
Fantazje i wypadki
Podglądacz wyszedł z podziemia, opuścił piwnicę. Podglądacz stał się naszym wiernym towarzyszem, przestał być negowanym i sekowanym gościem; zrodzony jako obsceniczny reżyser skrytych fantazji, awansował na Wielkiego Demiurga Spektaklu, przenoszącego nasz wewnętrzny skrypt na nieczytelną mapę tak zwanej wyobraźni zbiorowej. Właściwie mówiąc o przenoszeniu dokonujemy redukcji: fantazja jednostki jest fantazją grupy, hegemonicznym obrazem treningowym, czyniącym…
-
Dziwne umysły
Kultura oparta na przyjemności wymaga treningu w inkluzywnym i wszechogarniającym sybarytyzmie. Psychoanalityczne pojęcie jouissance opisuje moment, kiedy przyjemność i ból stają się nieodróżnialne, a symboliczne narzędzia bezpieczeństwa kapitulują wobec bez – woli zatracenia. Popkulturowa mania na punkcie złych ludzi oferuje podwójny wyzwalacz brudnej rozkoszy: uwielbiamy aktywować naszą moralną wyższość i uwielbiamy momenty, w których zostaje…
-
Pieśń i krzyk
Mowę, jak powszechnie wiadomo, poprzedza krzyk; jednak bolesność indywiduacji opiera się nie tle na głosie, ile na ciele. Krzyk oznajmia suwerenność, buduje akustyczną sferę, w której mógłby wybrzmieć głos, przyzwyczaja oporną krtań do pasożytniczego zawładnięcia przez słowo. Jednak ciało pozostaje w tyle, porzucone w pokątnej intrydze, snujące swoją upiornie wieloznaczną grę, taniec bez choreografii, na…
-
Nielegalni detektywi
Śledztwo, rozpoczęte dawno temu, trwa nadal. Tryb śledztwo nabiera cichej permanencji. Podwójność naznacza odtąd nasz odbiór pokawałkowanego świata; w codzienność, w rytuały, spotkania i rozmowy wkrada się wymóg chłodnej rejestracji, dystans zaczyna naznaczać wszelkie gesty i wymiany, obcość przestaje być incydentem, ponurym epizodem, ale tworzy stałą dyspozycją egzystencjalną. Jako widmowi detektywi, połowicznie widzialni aktanci śledztwa,…
-
Przyzywanie końca
Najczystsze doznanie grozy, najtrudniejszy do wyobrażeniowej krystalizacji horror, łączy się z doświadczeniem trwania bez początku i kresu. Nasze wizje czasu, zarówno linearne jak i cykliczne, łączą temporalność z następstwem i zmianą – bądź to sezonowymi rekonfiguracjami, bądź opartymi o schematy teologiczne, wektorowymi realizacjami z wyraźnie określonym trybem zamknięcia i dopełnienia. Czasowość nie ustrukturyzowana w ten…
-
Spoczynek w zamęcie
Istotne gesty są z zasady puste i pozbawione sensu. Gesty te zaświadczają, że umocowana zwyczajem, językowym uzusem i lękiem konstrukcja intersubiektywnego znaczenia jest niewydolną protezą świata, anemicznym przybliżeniem realności której, pomimo wszelkich prób, nie jesteśmy w stanie poznawczo i egzystencjalnie, dosięgnąć. Patrzymy na pozornie gładką powierzchnię, która, jako że z natury nie wiemy czym jest…
-
Nieskończone pożegnane
Ktoś, o kim myśleliśmy, że umarł samotnie dawno, dawno temu, jest zarazem tym, kogo poszukujemy w nieskończonym, zapętlonym, śnie. Ów sen jest snem wewnątrz snu, obrazem odbitym w pustym oku bez osoby, albo w gościnnym spojrzeniu bez oka. Najbardziej dręczące są sny, w których usilnie poszukujemy czegoś, czego nie sposób znaleźć, albo co już dawno…
